RATIONALIST INTERNATIONAL

http://www.rationalistinternational.net

Bluźnierstwo, wolność słowa i racjonalizm Wywiad z Sanalem Edamaruku

Właśnie ukazał się marcowo-kwietniowy numer amerykańskiego magazynu The Humanist z długim wywiadem z Sanalem Edamaruku. Sanal rozmawia z historykiem i pisarzem Ryanem Shafferem o swoim pochodzeniu, dzieciństwie, racjonalistycznym ojcu, zainteresowaniach akademickich i wpływach intelektualnych, o swojej pracy i sukcesach w Indiach, o religii i państwie, trwającej sprawie sądowej, drakońskim prawie o bluźnierstwie i o przyszłości.

Blasphemy, Free Speech, and Rationalism

Wywiad: Ryan Shaffer

Sanal Edamaruku jest znanym na całym świecie autorem i racjonalistą, któremu obecnie grozi wyrok trzech lat więzienia i grzywny za krytykowanie Kościoła katolickiego. Jako przewodniczący Indyjskiego Stowarzyszenia Racjonalistów jest on stałym gościem telewizji w Indiach, gdzie dostarcza sceptycznego spojrzenia na rzekome cudy i zjawiska paranormalne. W 2012 r. Edamaruku badał to, co nazywano cudem: kapiący wodą krucyfiks w kościele Our Lady of Velankanni w Mumbaju. Szybko odkrył, że kapanie powodowała woda sącząca się przez ścianę na krucyfiks. Edamaruku poinformował o wynikach swojego dochodzenia w TV-9 i skrytykował kościół katolicki za „stworzenie” tak zwanego cudu i postawę „antynaukową”. W odpowiedzi Kościół zażądał przeprosin, a jego wyznawcy złożyli oficjalną skargę na Edamaruku. Został oskarżony o wykroczenie z paragrafu 295(a) Indyjskiego Kodeksu Karnego, znanego także jako „prawo o bluźnierstwie”, które zabrania „umyślnych i złośliwych aktów, mających na celu obrażanie uczuć religijnych lub jakiejkolwiek grupy przez obrażenie jej religii lub przekonań religijnych”. Jego prawnicy argumentują, że prawo to narusza wolność słowa i proszą, by sąd ogłosił to prawo sprzecznym z konstytucją. Tymczasem odmówiono mu zwolnienia za kaucją i uciekł do Europy. W wywiadzie opowiada o swojej pracy, rodzinie, zarzutach kryminalnych i niebezpieczeństwach „prawa o bluźnierstwie”.

Humanist: Opowiedz nam trochę o sobie.
Sanal Edamaruku: Urodziłem się w Kerali w Indiach i mieszkałem tam do przyjazdu do Delhi pod koniec lat 1970., żeby studiować na uniwersytecie Jawaharlala Nehru. Moi rodzice byli racjonalistami, pochodzącymi z różnych religii; mój ojciec, Joseph Edamaruku, pochodził z rodziny chrześcijańskiej. Moja matka, Soley Edamaruku, pochodzi z rodziny hinduskiej. Oboje rodzice są ze wsi Edamaruku i przyjęli nazwę wsi jako swoje nazwisko. Ponieważ oboje pochodzili z rodzin religijnych, napotkali na wiele problemów i niebezpieczeństw, kiedy zdecydowali się pobrać. Wydarzenia wokół moich narodzin były czymś w rodzaju próby ogniowej ich wzajemnego przywiązania i oddania racjonalizmowi. Kiedy matka była w dziewiątym miesiącu ciąży, zostali zaproszeni do domu rodziców mojego ojca na poród. Przez pewien czas spokojnie tam mieszkali. W dniu, w którym matka zaczęła rodzić, a ojca akurat nie było w domu, rodzina próbowała jednak nagle zmusić ją do przejścia na chrześcijaństwo. Tej nocy rodzice podjęli trudną decyzję i odeszli. Wędrowali piechotą – matka z bólami porodowymi – przez deszczową noc, nie wiedząc, dokąd pójść. Urodziłem się nad ranem pod otwartym niebem i w deszczu, zanim dotarli do domu rodziców mojej matki.

Humanist: Cóż za barwny (i dziwnie znajomy) początek! Jak wyglądało potem twoje dzieciństwo?
Edamaruku: Moje dzieciństwo było bardzo barwne. Bardzo wcześnie wciągnąłem się w tradycyjną muzykę Kerali, teatr tańca i świat mitologii. Przez wiele lat studiowałem i z wielkim entuzjazmem (i sukcesem) wykonywałem Kathakali (stylizowany, klasyczny indyjski teatr tańca). Byłem także pasjonatem książek i przebijałem się przez zróżnicowaną bibliotekę mojego ojca, i miałem szczęście poznać wielkich myślicieli, pisarzy i reformatorów społecznych owych czasów, ponieważ nasz dom był miejscem spotkań i namiętnych dyskusji.

Chociaż wyrastałem bez bogów i indoktrynacji religijnej, nie zmuszano mnie również do racjonalizmu. Moi rodzice chcieli, bym miał wszystkie opcje i podejmował własne decyzje, co zrobiłem, gdy miałem piętnaście lat. Wywołało to pewne dramatyczne wydarzenie. W naszym sąsiedztwie mieszkała młoda kobieta o imieniu Susan, która był krajowej sławy sportsmenką i która zachorowała na raka krwi. Jej głęboko religijna rodzina nie pozwoliła na żadne leczenie, ale próbowała „uzdrowić” ją modłami, podczas gdy my patrzyliśmy bezradnie, jak umiera. Jej śmierć głęboko mną wstrząsnęła – i ostatecznie uczyniła ze mnie racjonalistę. Wkrótce potem założyłem studencką organizację racjonalistyczną i rozpocząłem kampanię przeciwko zabobonom.

Humanist: Czym interesowałeś się w młodości? Kto miał na ciebie wpływ intelektualny?
Edamaruku: Zawsze interesowało mnie zrozumienie i wyjaśnienie, jak rzeczy działają i jak są powiązane. Zawsze byłem pewien, że nauka wszystko wyjaśni – jeśli nie dzisiaj, to jutro. Bardzo interesowałem się historią i studiowałem politologię na uniwersytecie w Kerali oraz politykę międzynarodową w Szkole Stosunków Międzynarodowych na uniwersytecie Jawaharlala Nehru w Delhi. Wśród ważnych ludzi, którzy wywarli na mnie wpływ są Jawaharlal Nehru, Rabindranath Tagore i Periyar E.V. Ramaswamy, jak również Robert G. Ingersoll, Joseph McCabe, Lewis Henry Morgan, William Winwood Reade, H.G. Wells, Charles Bradlaugh i Bertrand Russell.

Humanist: Twój ojciec został ekskomunikowany z Kościoła katolickiego za napisanie książki Jesus Chrystus, człowiek. Dlaczego?
Edamaruku: Kiedy ojciec pozwolił sobie na krytyczne myślenie o Biblii, zaczął obalać, krok za krokiem, nauczanie chrześcijańskie i napisał książkę. Kiedy rozdał pierwsze, ręcznie wykonane egzemplarze książki, wsadził kij w mrowisko. Jego wujek był biskupem i ojca uznano za plamę na ortodoksyjnej reputacji rodziny. Członkowie rodziny zażądali, by przeprosił, ale odmówił. Potem próbowali go zabić, zmuszając go do ucieczki. Hinduski uczony dał mu schronienie i pozwolił mu mieszkać w swojej olbrzymiej bibliotece, gdzie ojciec natknął się na Complete Works of Robert Green Ingersoll.

Humanist: Twój ojciec był wielokrotnie aresztowany. Dlaczego stał się celem ataków?
Edamaruku: W 1970 r. ojcu udało się kupić małą prasę drukarską i został aresztowany podczas przygotowań do ponownej publikacji swojej kontrowersyjnej książki. Do aresztowania posłużono się jakimiś bezsensownymi oskarżeniami: znał osobę, która była oskarżona o „radykalizm”. Policja przetrzymywała ojca przez wiele dni i brutalnie go torturowała, grożąc połamaniem mu palców, żeby nie mógł więcej pisać. Potem spalili rękopis jego książki i skonfiskowali maszynę drukarską.

W 1975 r. ojciec został aresztowany po raz drugi. Było to podczas stanu wyjątkowego w Indiach i początkowo wydawało się, że aresztowanie jest związane z jego pracą jako redaktora gazety. Był jednak jedynym dziennikarzem, który w owym czasie został aresztowany w Kerali. W rzeczywistości było to związane z pierwszym aresztowaniem, po którym ojciec napisał książkę, ujawniając nazwiska policjantów, którzy go torturowali. Został zwolniony dopiero po interwencji premiera Kerali. Niektórzy policjanci zostali później ukarani.

Humanist: Przechodząc do twojej działalności, jedną z rzeczy, które robisz, jest odwiedzanie regionów wiejskich i zachęcanie do sceptycyzmu wobec guru, “cudotwórców” i przywódców duchowych, znanych w Indiach jako mężowie boży. Czy odnosisz sukcesy w nauczaniu myślenia krytycznego?
Edamaruku: Nasza wiejska kampania była bardzo udana. Jedną z technik, jaką rozbudowaliśmy, by przełamać czar zabobonu, jest to, co nazywamy Teatrem Racjonalistycznej Rzeczywistości. Tworzymy iluzję działania sił nadnaturalnych męża bożego, a potem zaskakujemy publiczność pokazując sztuczki kryjące się za „cudem”. Wielu spontanicznie odczuwa ulgę i śmieje się, zanim zauważają problem: ich nagłe zrozumienie braku sił nadnaturalnych jest sprzeczne z ich niewzruszoną, obarczoną strachem wiarą. Z pewną jednak zachętą może to wydać owoce i otworzyć ich umysły, umożliwić im zaczęcie kwestionowania tego co „niekwestionowalne”. Oczywiście, istnieją ludzie zbyt bojaźliwi, by opuścić swoje umysłowe więzienie. Trzeba uwzględnić to, że po przeciwnej stronie wiele sił pracuje aktywnie i niestrudzenie przeciwko rozumowi.

Ogólnie jednak krytyczne myślenie, raz wyzwolone, mnoży się. Dotyczy to szczególnie widzów telewizyjnych ze wszystkich odłamów społeczeństwa, którzy równocześnie przeżywają rozbłysk rozumu w swoich domach. Kilka lat temu donoszono, że po jednym z moich wystąpień telewizyjnych trzeba było zatrzymać autobus w Mumbaju wcześnie rano, ponieważ kierowca przestraszył się, kiedy ponad stu pasażerów wdało się w pełną pasji dyskusję o programie poprzedniego wieczoru, w którym tantryk hinduski próbował zabić mnie swoimi mantrami.

Humanist: Co właściwie zdarzyło się w tym programie?
Edamaruku: Program rozpoczął się od zabobonnej pani polityk, która twierdziła, że jej wrogowie polityczni używają sił tantrycznych, by jej zaszkodzić. Tantryk telewizyjny, Pandit Surinder Sharma, który był moim oponentem w dyskusji, posłużył się tą okazją, żeby zachwalać swoje rzekome moce i powiedział, że potrafi zabić każdego człowieka w ciągu trzech minut tylko przez wypowiedzenie specjalnych mantr. Spontanicznie zaproponowałem siebie jako przedmiot próby i Sharma z wahaniem zgodził się. Na jego żądanie program przeciągnięto do późnego wieczoru i nagrywano pod otwartym niebem, gdzie wykonał on wielki rytuał niszczycielski przeciwko mnie. Nie tylko recytował mantry, ale zaserwował cały szereg specjalnych trików, żeby wyprowadzić mnie z równowagi, w tym wymachiwanie nożem przed moją twarzą. Po kilku godzinach prezenter oficjalnie oświadczył, że Sharma poniósł porażkę. Sharma wyglądał na przygnębionego, ale nadal upierał się, że umrę następnego dnia lub najdalej w ciągu tygodnia. Myślę, że musiał być przyzwyczajony do ludzi mdlejących ze strachu, kiedy recytował swoje mantry i naprawdę zaskoczyło go to, co się działo; do pewnego stopnia musiał sam wierzyć w swoje specjalne moce.

Humanist: Czy słyszałeś kiedykolwiek, by guru przyznał, że się mylił lub że nie ma specjalnych mocy?
Edamaruku: Nie i jest mało prawdopodobne, by to się kiedykolwiek zdarzyło; byłoby to samobójstwo osobiste, społeczne i zawodowe. W końcu, jaka jest przyszłość świętego męża, który oznajmia, że nie jest święty? W Indiach są tysiące świętych mężczyzn i kobiet, którzy z jednej strony są sprytnymi zawodowcami, wiedzącymi, że oszukują łatwowiernych; z drugiej strony, niektórzy są do pewnego stopnia psychopatami i wierzą we własne twierdzenia. Ta mieszanka wydaje się być tajemnicą tej branży. Co możemy zrobić z tymi ludźmi? Nie mam wielkich nadziei na oświecenie ich. Musimy jednak zniechęcić młodych ludzi do podążenia w ich ślady.

Humanist: Zostałeś oskarżony o bluźnierstwo z paragrafu 295(a) indyjskiego Kodeksu Karnego, który czyni przestępstwem „obrazę uczuć religijnych jakiejkolwiek grupy przez obrażanie jej religii lub przekonań religijnych”. Czy możesz opowiedzieć o pochodzeniu tego prawa?
Edamaruku: Indyjskie prawa o bluźnierstwie są pozostałościami ustawodawstwa kolonialnego i mają długą historię nadużyć. W dziesięcioleciach poprzedzających niepodległość były regularnie używane do ścigania i uciszania intelektualistów i artystów, którzy kwestionowali wiarę religijną. Niebezpieczne jest to, że każdy może z łatwością złożyć skargę na każdego, kogo chce, o naruszenie uczuć religijnych. Na podstawie takiej skargi policja może aresztować i przetrzymywać podejrzanego aż do uniewinnienia go przez sąd, co może zabrać lata. Prawdziwym niebezpieczeństwem jest więc nie tyle wyrok, ile „kara” przed wyrokiem.

Humanist: Czy od uzyskania niepodległości ktokolwiek został uznany za winnego z parafrafu 295(a)?
Edamaruku: Tak, było wiele wyroków skazujących. Weźmy słynną sprawę przeciwko E.V. Ramaswami Naickerowi, przywódcy racjonalistów i politykowi z Tamil Nadu. Po uniewinnieniu przez sądy niższej instancji, został ostatecznie skazany przez Sąd Najwyższy, ponieważ połamał glinianego idola Ganesza (bóg hinduski) w 1958 r. Są także niedawne sprawy i wiele książek zostało zakazanych z powodu bluźnierstwa, z których najsłynniejsza jest książka Salmana Rushdiego Szatańskie wersety.

Humanist: W marcu 2012 r. badałeś krucyfiks, z którego kapała woda w kościele Our Lady of Velankanni w Mumbaju i znalazłeś źródło kapania w zatkanej rurze odpływowej. Czy Kościół zaprzeczał, że to było źródłem wody?
Edamaruku: Gniewnie odrzucili fakty, choć nie byli gotowi na sprawdzenie tego. W kontrowersyjnym programie telewizyjnym przywódcy katoliccy zaprzeczali nawet naukowej zasadności zjawisk kapilarnych. W obliczu naszej dokumentacji uznali później za roztropne zmodyfikowanie swojego stanowiska, ignorując fakty i przerabiając je w broń polityczną.

Humanist: Czy Watykan w Rzymie wypowiedział się w tej sprawie?
Edamaruku: Watykan milczy, chociaż 10 tysięcy sygnatariuszy petycji londyńskiej organizacji praw człowieka – niektórzy z nich to wybitne osobistości – żądało wyjaśnień od Watykanu, jak również od Kościoła katolickiego w Indiach. Jednak biskup pomocniczy Mumbaju wydał oficjalne oświadczenie w prasie, mówiące, że publicznie „raduje się” i chwali „odważnych” przywódców laikatu katolickiego, którzy złożyli na mnie skargę policyjną.

Humanist: Dlaczego policja zrobiła najazd na twój dom na początku lipca? Czy spodziewałeś się tego?
Edamaruku: Poczynając od kwietnia zacząłem otrzymywać regularne telefony w nocy od jednego z policjantów z posterunku w Mumbaju, który naciskał, bym przyjechał do Mumbaju i dał się aresztować. To dziwne, ale nigdy nie otrzymałem żadnego pisma, nie miałem więc możliwości odpowiedzieć pisemnie. Według tego policjanta nie było potrzeby żadnej odpowiedzi, ponieważ miał rozkaz aresztowania mnie w każdych okolicznościach. Uczciwie mówiąc, nie traktowałem poważnie tych telefonów. Dopiero kiedy nacisk wzmógł się i ludzie w mediach potwierdzili, że widzieli pisemny akt oskarzenia, zwróciłem się do mojego adwokata. Nadal nie spodziewałem się, że mogę zostać aresztowany. Wydawało się to zbyt absurdalne.

Humanist: Jaka jest sytuacja obecnie?
Edamaruku: Proces się jeszcze nie zaczął, a sądy w Delhi i Mumbaju odmówiły przyznania zapobiegawczego zwolnienia za kaucją. Nie proszono mnie o żadne zeznania. Oczywiście w tym wypadku wszelki dowód jest publiczny. “Corpus delicti” to program telewizyjny zamieszczony na YouTube. Kiedy proces rozpocznie się, chcemy widzieć przedstawicieli Konferencji Biskupów Indii w miejscu dla świadków. To może być ciekawe wydarzenie historyczne.

Humanist: Ostatnio przyjrzano się bliżej egzekwowaniu prawa w Indiach w następstwie gwałtu zbiorowego i śmierci młodej studentki w autobusie w Delhi. Krytykowano policje za powolność reakcji i nieodpowiednie dochodzenie, i były także wezwania do reform. Tymczasem policja w Delhi używa środków rządowych do ścigania ciebie, wytacza oskarżenie i wielokrotnie przychodzi do twojego domu. Biorąc pod uwagę twoje doświadczenie z policją i sądami w Indiach, czy sądzisz, że egzekwowanie prawa powinno zostać zreformowane?
Edamaruku: Jest pilna potrzeba zreformowania funkcjonowania policji i egzekwowania prawa w Indiach. Kiedy są naciski ze strony potężnych grup interesów politycznych lub religijnych, działania policji są pochopne i bezsensowne. W moim wypadku policja współpracowała z fanatykami i religijnymi zelotami, by ścigać i nękać mnie za zdemaskowanie cudu domowej roboty, za opowiedzenie kilku dobrze znanych faktów historycznych i za używanie umiejętności krytycznego dochodzenia.

Nieograniczona władza, jaką ma policja do egzekwowania prawa o bluźnierstwie, jest niewłaściwa dla kraju respektującego prawa człowieka. W takich wypadkach niezbędne jest właściwe monitorowanie funkcjonowania policji i kontrola jej przez mądrzejszy organ. Równocześnie smutne jest, kiedy policja pozostaje bierna wobec rzeczywistych przestępstw i naruszeń praw człowieka w Indiach, jak to się działo w niedawnych, osławionych sprawach.

Humanist: Czy rząd powinien odgrywać jakąkolwiek rolę w ochronie religii w Indiach, które przez całą swą historię cierpiały z powodu konfliktów religijnych?
Edamaruku: Rząd ma obowiązek chronienia obywateli religijnych i niereligijnych, ale nie religii. Religia jest sprawą prywatną.

Historia pokazuje, że większosć ludzi w Indiach jest gotowa tolerować religię innych, żyć i pracować w pokoju obok siebie. Konflikty religijne były jednak zawsze tworzone w rozgrywkach politycznych i nie ma silnej woli politycznej zakończenia tej starej gry, ponieważ politycy wszystkich partii wolą zbierać jej owoce. W skrócie, prawo o bluźnierstwie zachęca do nadużyć. Często daje prawną przykrywkę przestępstwom przeciwko Konstytucji Indii, Ustęp 51A, który stwierdza: “Będzie obowiązkiem każdego obywatela Indii …(h) rozwijanie myślenia naukowego, humanizmu i ducha dochodzenia i reform”. Naszym celem w Indyjskim Stowarzyszeniu Racjonalistów jest zachęcanie i wspieranie ludzi w wypełnianiu tego właśnie obowiązku, i dokładnie to robiłem w Mumbaju.

Humanist: Czego ludzie mogą oczekiwać od ciebie w przyszłości? Jakieś nadchodzące wydarzenia lub publikacje?
Edamaruku: Czekam, by móc wrócić do Indii i kontynuować moją pracę. Dzięki nowoczesnej komunikacji jestem w bliskim kontakcie z moimi racjonalistycznymi kolegami i stąd kieruję ich różnorodnymi pracami. Istnieje nowa świadomość siły i celu, wzrastająca w ruchu po ataku na mnie. Myślę, że to jest bardzo pozytywny rozwój. Tymczasem pracuję nad dwiema książkami i miałem okazje dawania wykładów i odbywania owocnych spotkań z racjonalistami, humanistami, sceptykami, wolnomyślicielami i ateistami w całej Europie. Mam nadzieję, że te miesiące intensywnej współpracy są etapem kształtującym wspaniałe rzeczy, które nastąpią.

Ryan Shaffer jest historykiem i pisarzem. Obecnie pracuje nad doktoratem na wydział historii Stony Brook University.

Tłumaczenie: Malgorzata Koraszewska